Niespodziewane nadejście lutego

Niespodziewane nadejście lutego

Kiedy ktoś mówi, że studenci na Erasmusie nie muszą się uczyć i to czas tańców, hulańców i zabawy – nie wierzcie za grosz. Zagraniczni studenci mają łatwiej, ale jeśli studiują w Polsce, tu w Hiszpanii nikt nie dawał żadnej taryfy ulgowej. Właśnie dobiega końca moja tutejsza sesja, która była chyba  jedną z trudniejszych. Egzaminy mają formę opisową i trzeba się naprawdę dobrze przygotować, żeby móc je zdać – panuje zasada pisania wszystkiego, co wiemy. Zatem o ile mogłam sobie pozwolić na „bywanie” na zajęciach z powodu braku list obecności i jeżdżenie po całej Hiszpanii, o tyle teraz naprawdę musiałam się przyłożyć, zarówno do pisania prac, jak i do nauki. Jako, że to już prawie koniec tej przygody, wzięło mnie trochę na refleksje dotyczące czasu spędzonego w Kadyksie, także zapraszam do zapoznania się z moimi poniższymi przemyśleniami 😉

Za miesiąc już mnie tu nie będzie. Kto inny będzie spał w moim łóżku, kto inny zapalał lampkę na nocnym stoliku i uważał, żeby nie spadła i znów nie potłukła się żarówka. Ktoś będzie pilnował by nie otwarło się stare okno, które mogłoby zerwać się przy silniejszym podmuchu wiatru. Ktoś będzie mocował się z tym długim kluczem w starych drzwiach wejściowych. Ktoś będzie próbował zbierać śmieci z podłogi całego mieszkania za pomocą miotły. Może ten ktoś nie będzie lubił herbaty i pozostanie obojętny na tutejszy brak czajnika?

Z Erasmusem problem jest taki, że początkowo bardzo nie chce się jechać, a później bardzo nie chce się wracać. Pozostało mi 7 dni. Minęło ich tu już tyle, a wciąż jakby nie wystarczająco. Chociaż bardzo już tęsknię za wieloma rzeczami. To zabawne, bo na początku myślałam, że nie da się tęsknić za niczym, kiedy mieszka się w takim pięknym miejscu i ma 10 min drogi na plażę.

26907129_1825795637493589_2895150848029143733_n

Przyjechałam tu we wrześniu, obca ja do obcego miasta. Nie wiedziałam o nim nic, każda z uliczek wydawała się taka sama, a jakby inna. Mijałam obojętnie moje drzwi wejściowe, a potem wracałam się z drugiego końca ulicy, bo każde wyglądały podobnie, tylko klucz nie pasował. Mimo tego, że znam hiszpański, to hiszpański z Andaluzji był dla mnie obcym językiem i z trudnością potrafiłam prowadzić rozmowę z kierowcą taksówki.  A teraz, po upływie tego czasu jest zupełnie inaczej. Trochę ja składam się na to miejsce, a trochę to miejsce na mnie, trochę bardziej potrafię też rozszyfrować co znaczą wypowiadane przez Andaluzyjczyków strzępki słów, chociaż wciąż wiele nauki przede mną.

26814516_2138389699521052_9144350734320617928_n

Jeśli znacie to uczucie, że czegoś się zapomina przy wyjeździe, to właśnie to odczuwam ja teraz. COŚ tu zostaje. Tam gdzie byliśmy, już na zawsze pozostawiamy cząstkę siebie i już nic nigdy tego nie zmieni. Byliśmy tu. To była nasza ulica, to nasz sklep, to nasz ulubiony sprzedawca, nasza plaża, kiosk, pierwszy zobaczony zachód słońca i każdy kolejny, który powodował, że zakochiwałam się w tym mieście i mieszkaniu nad oceanem.

Są rzeczy, których nie lubię. Nadmierny hałas na ulicy, przeraźliwe zimno nawiedzające stare mury naszego mieszkania, dziwny sposób chodzenia Hiszpanów, ich momentami zbyt beztroskie podejście do życia, to, że załatwianie spraw czasem trwa wieki, bo nikomu się nie spieszy, obrzydliwie śmierdzący tani tytoń, który pali tu na potęgę co druga osoba, dziwne pory jedzenia, głośny styl życia, czy też śmieciarka opróżniająca kosze w środku nocy. Nie jestem taka jak oni, nie umiałabym się całkowicie podporządkować tej kulturze. Wiele rzeczy wyniosłam z tego zetknięcia z czymś innym, akceptuję te inności, bardziej doceniam swój kraj, jego kuchnię, obyczaje, widzę, że jako Polacy naprawdę mamy być z czego dumni. Podoba mi się hiszpańskie pozytywne nastawienie do życia, czasem pomimo wszystko, co się przydarza, że potrafią się zawsze cieszyć, potrafią korzystać z czasu wolnego, wiedzą kiedy położyć kres pracy i się zrelaksować, żyją w mniejszym stresie i żyje im się lepiej. Nie tak łatwo jednak zapożyczyć wszystkie te dobre cechy, bo wychowywałam się gdzie indziej i zwyczajnie mam inną mentalność, ale będę się starała pamiętać o tym wszystkim przy gorszych dniach.

Kilka dni temu mgła po raz pierwszy ściągnęła na moje małe miasteczko i tak powolnie je pokrywała. Trochę tak jak niedługo zacznie ono pokrywać się w mojej pamięci kolejnymi wspomnieniami i miejscami, gdzie będę w przyszłości.

Miło, że mogłam tu być i bardzo się z tego cieszę. Co ciekawe, wytworzyła się też jakaś więź między mną, a zupełnie obcymi mi ludźmi, jakimi były moje współlokatorki. Teraz jesteśmy poniekąd połączone. Połączył nas każdy zimny poranek, ciepły dzień, uśmiech w kuchni, ilość wyrzuconych worków na śmieci, zmienionych gąbek do naczyń, zjedzonych wspólnie obiadów, spędzonych wspólnie wieczorów, ubieranie choinki pospiesznie kupionej u Chinczyka, śpiewanie razem świątecznych piosenek, wspólnie obejrzane filmy, nauczone wzajemnie nowe słowa w różnych językach, problemy początkującego erasmusa, które miewała każda z nas, gorsze dni, czas tęsknoty, zmęczenie, poczucie przezwyciężania samego siebie i własnego rozwoju, który pogłębiał się z każdym dniem spędzonym tak daleko od domu. Pewnie nie jest to wielka znajomość na całe życie, ale już zawsze będziemy dzielić ten hiszpański fragment ze sobą i gdzieś tam z tyłu głowy pamiętać jak to było.

24177076_1758157484257405_2127565086587022312_n

Patrząc wstecz widzę ile czasu minęło i że nigdy już się do niego nie wróci. Że nadchodzi czas wyjazdów i smutnych pożegnań, ale tak już jest, że trzeba iść naprzód i nie wolno się zatrzymywać. Mój Erasmus dobiega końca, ale było przepięknie i to chcę zapamiętać. Było przepięknie i warto przeżyć to wszystko, co się tu wydarzyło i już na zawsze zostanie we mnie i będzie odżywać za każdym razem, gdy przeczytam jakiś wpis z tego okresu. Chciałabym bardzo podziękować wszystkim za wspieranie mnie w tej decyzji wyjazdu, za rozmowy, za pomoc w gorszych momentach i za bycie tu i czytanie wszystkiego, co wymyśliła moja dziwna głowa.  Fajnie mieć takich ludzi wokół i jestem niesamowicie wdzięczna za wszystko.

 

img_4580