Życie jak w Madrycie, czyli dzień pierwszy w hiszpańskiej stolicy

Życie jak w Madrycie, czyli dzień pierwszy w hiszpańskiej stolicy

Jeszcze nigdy nie byłam w stolicy Hiszpanii, dlatego gdy w październiku moim oczom ukazały się bilety na samolot z Jerez do Madrytu za 30 euro w dwie strony, nie wahałam się ani chwili. Tak oto pierwsza noworoczna podróż sprowadziła mnie do samego serca Hiszpanii 🙂 Ze względu na dużą ilośc zdjęć podzielę ten wyjazd na dwa wpisy, żeby dokładniej oprowadzić Was po ważniejszych miejscach tego miasta.

Gran Via - stacja metra
Gran Via – stacja metra
Budynki przy Gran Via
Budynki przy Gran Via

Madryt ma w sobie coś majestatycznego, ale też zwyczajnego. Taki ciekawy klimat tworzy bardzo wysoka zabudowa w głównie szaro-beżowej kolorystyce. Zdecydowanie pasuje mi na stolicę. Rozglądając się wokół ma się poczucie tej wielkości miasta i ogromu wszystkiego, co się w nim znajduje. Przez ulice przetaczają się tysiące spieszących się mieszkańców i turystów, którzy chcieliby zobaczyć ile tylko się da i miło spędzić tu czas.

Pierwszego dnia wylądowałam na placu hiszpańskim, gdzie mieści się prawdopodobnie najważniejszy pomnik dla każdego filologa hiszpańskiego, czyli pomnik Cervantesa i kultowego Don Quijote’a :p

Madryt, plac hiszpański
Madryt, plac hiszpański
Pomnik Cervantesa i wyrastające za nim wieżowce
Pomnik Cervantesa i wyrastające za nim wieżowce

Za ich plecami wyrasta pokaźny budynek Edificio de España, który liczy 26. pięter, a po lewej Torre de Madrid, z 32. piętrami.

Tuż obok swój bieg rozpoczyna najsłynniejsza madrycka ulica, Gran Via, pełna sklepów, kawiarni, knajpek i oczywiście ludzi. Kiedyś była to najbardziej kulturalna ulica w mieście, mieściło się na niej wiele kin i teatrów, niektóre pozostały tam po dziś dzień. To tu odnaleźć można najstarszy hiszpański McDonald’s i gigantyczny, kilkupiętrowy Primark <3

Gran Via
Gran Via

Najbardziej popularnym budynkiem na Gran Via jest bez wątpienia Edificio Carrión, na którym nocą rozbłyskuje reklama Schweppesa. Najlepszy widok na niego mamy z tarasu widokowego w centrum handlowym Corte Ingles po drugiej stronie ulicy 😉

Edificio Carrión
Edificio Carrión

Za zbiegiem ulic Gran Via i Calle de Alcalá mieści się siedziba Banco de España, a kilka kroków dalej, Palacio Cibeles, którego przestrzenie poświęcone są miejskim sprawom administracyjnym. Warto wejść do środka, obejrzeć wnętrza i wspiąć się na jego wieżę, by podziwiać Madryt otoczony ośnieżonymi szczytami górskimi :>

Palacio Cibeles
Palacio Cibeles
Banco de España
Banco de España

Panorama na styczniowy Madryt

Panorama z wieżą Palacio Cibeles
Panorama z wieży Palacio Cibeles

Pierwszego dnia znalazłam się też na placu Puerta del Sol (Brama słoneczna). W wieku XV był to jeden z wjazdów do miasta, skąd taka nazwa. Odnajdziemy tu pomnik niedźwiedzia, który wspina się na drzewo – symbol Madrytu, zabytkową reklamę – neon Tio Pepe, budynek urzędu pocztowego i niewielki kafelek wyznaczający „kilometr zero”, miejsce od którego liczone są długości madryckich dróg. To tutaj organizowany jest miejski sylwester podczas którego mieszkańcy Madrytu oficjalnie zjadają 12 winogron wraz z wybiciem kolejnych uderzeń na zegarze budynku urzędu pocztowego 😀

Neon Tio Pepe
Neon Tio Pepe i pomnik Karola III
    Budynek Urzędu PocztowegoBudynek Urzędu Pocztowego
Zmączony Pikachu
Zmączony Pikachu
Kilometr zero
Kilometr zero
 El Oso y el Madroño
El Oso y el Madroño

Kolejnym punktem, do którego zaprowadziły mnie nogi jest Plaza Mayor. Miejsce z bogatą historią, które w dawnych czasach było świadkiem koronacji królów i ścinania skazańców, ale też służyło jako scena do wystawiania przedstawień teatralnych, czy za arenę do hiszpańskiej corridy. Aktualnie jest ryneczkiem, który warto odwiedzić będąc w Madrycie, bo naprawdę jego rozmiar robi duże wrażenie. Można tez przysiąść tam na kawę, czy udać się do pobliskiego Mercado San Miguel na jedną z wybornych hiszpańskich przekąsek.

Plaza Mayor
Plaza Mayor
Plaza Mayor
Plaza Mayor
Mercado San Miguel
Mercado San Miguel
Kanapky
Kanapky
Faszerowane oliwki
Faszerowane oliwki
Stoisko z owocami
Stoisko z owocami

Idąc dalej, dotarłam do jedynej katedry w Madrycie, która nosi nazwę Almudena. Została poświęcona przez Jana Pawła II, dlatego znajduje się tam też jego pomnik. Na wprost od Katedry ujrzeć możemy Palacio Real, przed wejściem do którego tłoczyły się olbrzymie ilości turystów chcących wejść do środka.

Palacio Real
Palacio Real
Katedra Almudena
Katedra Almudena

Ja niestety tego dnia nie miałam już czasu na czekanie, bo bardzo chciałam zdążyć na zachód słońca w pobliskim parku (Parque del Oeste), nad Templo Debod, świątynią egipską zbudowaną w II w.p.n.e.

Templo Debod i Edificio de Espana w tle
Templo Debod i Edificio de Espana w tle
Templo Debod
Templo Debod o zmroku

Pierwotnie została ona zbudowana w Egipcie, jednak przekazano ją Hiszpanii w ramach podziękowania za pomoc przy ocaleniu świątyń w Nubii. Trzeba przyznać, że odbijające się w wodzie skalne bloczki robią wrażenie i prezentują się zjawiskowo. Szczególnie gdy niebo zaczyna przybierać niesamowite barwy przy zachodach słońca :>

Widok na Palcio Real i katedrę Almudena z Parque del Oeste
Widok na Palcio Real i katedrę Almudena z Parque del Oeste

Tak oto znalazłam się znów w pobliżu placu hiszpańskiego, skąd udałam się na sztukę Los Miserables w malutkim teatrze Victoria. Pierwszy dzień zleciał bardzo szybko, ale do zobaczenia wciąż jeszcze trochę zostało!

Teatro Victoria
Teatro Victoria