Przelotna wizyta w mieście Woody’ego Allena – Oviedo

Przelotna wizyta w mieście Woody’ego Allena – Oviedo

Nie oglądam zbyt wielu filmów, ale Vicky Cristina Barcelona widziałam już kilka razy i z każdym kolejnym podoba mi się coraz bardziej. Nie wiem, czy to urok Javiera Bardema, czy gra Penelope, czy zwyczajnie hiszpańskie krajobrazy, ale coś mnie do tego filmu bardzo przyciąga i darzę go ogromnym sentymentem. Z tego też względu wiedząc, że do Oviedo, gdzie były kręcone niektóre sceny, miałam tak niewielki dystans, to zdecydowałam się pojechać i zobaczyć co takiego w tym miejscu zobaczył Woody Allen.

Oviedo napis
Jadąc autobusem, po drodze widziałam rozciągające się wysokie, skaliste szczyty górskie, które o tej porze pokrywała już gruba warstwa śniegu. Miałam wielką nadzieję, że będzie je widać z samego miasta albo z jakiegoś punktu widokowego, bo ten pejzaż był naprawdę niesamowity.

W drodze do Oviedo
W drodze do Oviedo

Centrum miasta nie jest zbyt duże, ale za to bardzo przytulne. W każdym zakątku gra jakaś muzyczka, to z głośników zamontowanych na latarniach, a to na żywo przez jakiegoś ulicznego grajka. Katedra nie jest żadną największą ani najwspanialszą budowlą, ale jest zwyczajnie ładna i pasuje do całościowego krajobrazu miasta.

Oviedo - centrum miasta Bałwan w Oviedo Lokalna orkiestra w Oviedo Katedra w Oviedo

Kawiarenki przy głównej ulicy w mieście
Kawiarenki przy głównej ulicy w mieście

img_4075

Kościół San Isidoro
Kościół San Isidoro
Ratusz w Oviedo
Ratusz w Oviedo

img_4104

Nie ma tu nic fikuśnego ani zaskakującego, wszystkie budynki tworzą jedną, zgraną całość, bardzo przyjemną dla oka. Niedziela, to dzień targu, na którym czego zwyczaj w Hiszpanii wystawia się każdy i gdzie można kupić dosłownie mydło i powidło.

img_4094

Ludzi było co niemiara. Zawsze zastanawiam się, czy Hiszpanów w takie miejsca przyciąga ciekawość, czy ktoś faktycznie kupuje te starocie, które są wystawiane.
Naczytałam się o słynnym skwerze Fontán, który też odgrywał swoją rolę w filmie, chciałam tam przysiąść ze szklaneczką czegoś do picia i nie mogłam, ponieważ wszędzie stały stragany ze wszystkim i z niczym, a przez ten labirynt przewijały się dzikie tłumy, które na nic nie zwracały uwagi. (Skoro już jesteśmy przy dzikich tłumach, odnoszę wrażenie, że Hiszpanie są mistrzami takich zgromadzeń. Coś się dzieje i już ulica cała zatkana, bo Hiszpanie patrzą, czuwają, oglądają i nie przejdziesz, choćbyś bardzo się starał, po prostu ściana z człowieków…)

Plaza de Fontán
Po obejściu głównych miejskich alejek udałam się do parku San Francisco, żeby odnaleźć pomnik Mafaldy, bohaterki słynnych komiksów argentyńskich, a później oddałam się w pełni poszukiwaniom drugiego pomnika, tym razem Woody’ego Allen’a, który stoi sobie spokojnie w jednej z ulic nieopodal parku. W mieście odnaleźć można bardzo wiele ciekawych pomników i figur, które pojawiły się tu w ubiegłym wieku.

Aleja przy Campo San Francisco
Aleja przy Campo San Francisco
Pomnik Mafaldy
Pomnik Mafaldy
Woody Allen prawie we własnej osobie
Woody Allen prawie we własnej osobie

Nadeszła moja ulubiona pora dnia, czyli pora obiadowa. Rozsiadłam się obok najładniejszego moim zdaniem budynku na starym mieście, czyli Casa de Ramón. Tam tłoczyli się czego zwyczaj Hiszpanie i nie szło nic zamówić po ludzku przy ladzie, bo nikt normalny nie usłyszałby mnie z takiej odległości. Znalazłam sobie stolik na zewnątrz, było pełno śmieci, czyli rzecz jasna, taki tłok, że nie ma komu sprzątać i paradoksalnie przemawiało to na korzyść tego lokalu. Pan kelner rzucił mi z daleka menu i pokusiłam się o cydr. Głównym powodem był fakt, że wlewanie cydru do szklanki to specjalna ceremonia, bo Asturias to kraina cydrem płynąca.

Cada de Ramón
Casa de Ramón
Elegancko wlewany cydr
Elegancko wlewany cydr

Istnieją nawet specjalne zawody w nalewaniu tego trunku, więc myślę sobie, a czemu nie, spróbuję. To był błąd, bo już po chwili stała przede mną wielka butla cydru, z którą sama bym sobie nie poradziła :p Naiwny ten, kto myśli, że można sobie ot tak kupić szklaneczkę albo pół. Ale dopięłam swego, Pan ładnie nalał mi do szklanki z góry i widziałam, co chciałam. Przekonałam się też, że cydr nie jest moim ulubionym napojem i że nigdy więcej go nie zamówię, za to kolejne doświadczenie do kolekcji.

Rybencja w sosie z cydru i on sam obok
Rybencja w sosie z cydru i on sam obok

Byłam w pobliżu, więc po obiedzie zajrzałam na mój skwer, gdzie odbywało się wielkie sprzątanie po targu. Niestety nadal nie był to żaden widok, który warto byłoby uchwycić na zdjęciu.
Wsiadłam w autobus i wyjechałam do części uniwersyteckiej miasta, mając nadzieję na ładne krajobrazy górskie, ale nic z tego, bloki, bloki i bloki, które zasłaniały wszystko, a jak już znalazłam przestrzał na góry, to zasłaniały mi je promienie słoneczne 🙁

Oviedo

Na przyszły raz przyjeżdżam tu latem albo późną jesienią i wdrapuję się na Monte Naranco, skąd zobaczyć można całe miasto, to już postanowione!

Kościółek Santa María del Naranco
Kościółek Santa María del Naranco – https://www.turismoasturias.es/en/descubre/cultura/prerromanico/santa-maria-del-naranco
  • Piękny post, wspaniałe miejsce. zachwyca.

  • 1journey1life2people.com

    Przepiękne zdjęcia. Przyznam, ze też lubię film Vicky Christina Barcelona. Może i dla Penelope Cruz 🙂