Dalsze odkrywanie północy Hiszpanii – Gijón

Dalsze odkrywanie północy Hiszpanii – Gijón

Jeśli po drugiej stronie trawa jest bardziej zielona, to z pewnością chodzi o hiszpański region Asturias. Jest połowa grudnia, a trawniki w tym mieście wręcz porażają kolorem. To jest ta lepsza strona medalu i jedyny plus praktycznie nieustającego deszczu. Słońce wychodzi tu na bardzo krótkie chwile, a niedługo potem niebo zasnuwa się złowrogimi, szarymi chmurami gigantami i rozpoczyna się ulewa, przed którą ciężko uchronić się nawet pod parasolem (mój po trzech dniach już zaczął aż rdzewieć).

Fragment trawnika i fragment tęczy, dla równowagi
Fragment trawnika i fragment tęczy, dla równowagi

Asturias to miejsce, w którym czas płynie dużo, dużo wolniej. Jadąc autobusem, podziwiałam rozciągające się za oknem połacie zieleni z pasącymi się na nich swobodnie krowami w różnorakich kolorach…

To zdjęcie mogłoby być moje, gdyby autobus tak nie pędził (jest stąd: http://waste.ideal.es/fotos2/vacaasturiana3.jp)
To zdjęcie mogłoby być moje, gdyby autobus tak nie pędził (jest stąd: http://waste.ideal.es/fotos2/vacaasturiana3.jpg)

Zatrzymałam się w Gijón, które jest największym miastem całej wspólnoty. Trochę mnie zaskakuje, że uznawane jest za turystyczne, bo według mnie jest dość przytłaczające i ponure. Bardziej zakwalifikowałabym je jako przemysłowo-handlowe, ale położone nad oceanem.

Jedna z ulic
Jedna z ulic
Hotel, który był moim punktem orientacyjnym
Hotel, który był moim punktem orientacyjnym
Plac Begoña
Plac Begoña

Plac obok Placu Begoña Bloki w Gijón

Swój spacer rozpoczęłam od przejścia się nadmorską promenadą, przy której ciągnie się plaża San Lorenzo.

Plaża San Lorenzo
Plaża San Lorenzo
Zdjęcie tej samej plaży zrobione 10 min później, od drugiej strony
Zdjęcie tej samej plaży zrobione 10 min później, od drugiej strony

Udałam się w kierunku starego miasta, położonego w dzielnicy Cimadevilla. Mieści się ono na niewielkim, górzystym cyplu, ale z daleka prezentuje się bardzo pocztówkowo i przyjemnie. Na samym szczycie wzgórza Santa Catalina znajduje się park ze słynną betonową rzeźbą Elogio al horizonte.

Rzeźba Elogio al horizonte
Rzeźba Elogio al horizonte

Stamtąd rozpościera się panoramiczny widok na ocean i można zauważyć niebezpiecznie szybko nadciągające deszczowe chmury :p

Panorama z moim skromnym cieniem
Panorama z moim skromnym cieniem, po lewej świeci słońce, a z prawej idzie deszcz

Po zejściu ze wzgórza dostaniemy się do miejskiego portu, za którym znajduje się kolejna plaża miejska i tutejsze oceanarium.

Choinka ze szklanych butelek
Choinka ze szklanych butelek
Port
Port
Plaża II (Playa del Poniente)
Plaża II (Playa del Poniente)

Jako że w tym momencie byłam już doszczętnie przemoczona, to udałam się na obiad, na który jadłam tradycyjną tu rybę w sosie z cydru. W porównaniu do samego smaku cydru, sos był naprawdę godny spróbowania i mogę go polecić, gdyby ktoś kiedyś miał do wyboru takie danie.
Po obiedzie powłóczyłam się jeszcze po tutejszych ulicach, gdzie odnalazłam bardzo dużo psów i ulicznych grajków.

Pieski, bo w mieście ich nie brakuje
Pieski, bo w mieście ich nie brakuje
Piesek pod sklepem (Spanish Edition)
Piesek pod sklepem (Spanish Edition)
Pan wygrywający świąteczne melodie
Pan wygrywający świąteczne melodie

Niedzielę spędziłam w Oviedo, ale o tym w kolejnym wpisie, bo nie chcę tu nikogo zanudzić ilością tekstu 😀
W poniedziałek dla odmiany przez cały dzień padało, dlatego pojechałam zobaczyć największy budynek w Hiszpanii, Universidad Laboral (jak donosi Wikipedia jego powierzchnia to 270 000 m²).

Universidad Laboral widoczny od przystanku autobusowego
Universidad Laboral widoczny od przystanku autobusowego

Cała budowla jest ogromna i trochę czasu zajmuje jej obejście. Jak to w poniedziałek, biuro turystyczne było zamknięte, tym samym nie mogłam wejść na wieżę, ale myślę, że wiele nie straciłam, bo przy tych chmurach widoki mogłyby być niezbyt ciekawe.

Udało się wejść tylko na patio, oto i ono
Udało się wejść tylko na patio, oto i ono

Samo miasto na kolana nie powala, na przyszły raz będąc w tym regionie, raczej skupiłabym się na zwiedzaniu mniejszych wiosek i chodzeniu po górach, bo wtedy na pewno można odnaleźć ciekawsze krajobrazy i bardziej wypocząć :>

Przed wzgórzem Santa Catalina
Przed wzgórzem Santa Catalina