El Puerto de Santa María

El Puerto de Santa María

W sobotę przetestowałam lokalny środek transportu i przepłynęłam katamaranem do miasteczka El Puerto de Santa María. Jest niewielkie, położone w pół drogi między Kadyksem, a Jerez de la Frontera i przypomina trochę jedną, a trochę drugą z tych miejscowości. Podróż trwała niecałe pół godziny, a bilet kosztował 2.70€.

Oddalając się od Kadyksu
Oddalając się od Kadyksu

El Puerto de Santa María wśród turystów znane jest przede wszystkim z rozległych plaż oraz okolicznych winiarni. Można je zwiedzać i próbować produkowane w nich trunki, a potem zaopatrzyć się w zapas na drogę :p

Wytwarzane jest tutaj także sherry. Miasteczko jest położone przy ujściu rzeki Guadalete do Atlantyku, co pozwalało na zamorską sprzedaż tutejszych wyrobów alkoholowych.

Czego zwyczaj ja, postanowiłam iść swoim własnym szlakiem i zobaczyć El Puerto od trochę innej strony.

Po odejściu od przystanku w porcie szłam słoneczną aleją nad rzeką. W uliczce po lewej stronie rzuciły mi się w oczy zamkowe mury Castillo de San Marcos. To zamek pochodzący z XII wieku, który powstał, jak to w Andaluzji bywa, na miejscu dawnego meczetu za sprawą króla Alfonsa X. Dziś jest atrakcją turystyczną, a przed nim roztaczają się rzędy drzewek pomarańczowych, które radują oko w blasku listopadowego słońca.

Castillo San Marcos
Castillo San Marcos
Drzewko pomarańczowe
Drzewko pomarańczowe

Niestety nie można było wejść do środka, bo zamek jest wynajęty przez osobę prywatną, jak przekazała mi później Pani w informacji turystycznej.

Idąc dalej, znalazłam się na Placu Hiszpańskim, gdzie stoi dostojny kościół Mayoral Prioral.

Jedna z głównych ulic starego miasta - Luna
Jedna z głównych ulic starego miasta – Luna
Iglesia Mayor Prioral
Iglesia Mayor Prioral

Uliczki miasta swoją budową i kolorystyką bardzo przypominały mi te w Jerez de la Frontera. Wiele domów jest opuszczonych i zaniedbanych, a uliczki są przeważnie puste. To otoczenie mogłyby posłużyć jako tło filmowe.

Zaniedbany dom
Budynki po drodze
Dawny budynek hali targowej
Dawny budynek hali targowej
Budynek szpitala San Juan de Dios
Budynek szpitala San Juan de Dios
Jedna z uliczek w El Puerto
Jedna z uliczek w El Puerto

Zaglądając na niektóre patia, dostrzegłam wiele kwiatów, a także plakatów z odbywającej się w mieście od XVIII wieku corridy.

Patio z plakatami z corridy
Patio z plakatami z corridy
Zielone patio
Zielone patio, aż chciałoby się tam posiedzieć :>

Jest to bardzo ważna część historii tego miasta. Początkowo walki z bykami odbywały się w prowizorycznych warunkach na różnych placach miejskich. Tutejsza, aktualna, arena do walk byków została zbudowana w roku 1880. Piaszczyste koło (areny są okrągłe, ponieważ jakiekolwiek kąty i rogi mogłyby utrudniać wyczyny torreadora podczas występu) ma 60m średnicy i otacza je widownia mieszcząca ponad 12.000 widzów.

Fontanna przedstawiająca byka i torreadora
Fontanna przedstawiająca byka i torreadora

Przy wejściu do areny witają nas głowy byków zawieszone przy suficie i cytat najsłynniejszego hiszpańskiego torreadora Joselito (José Gómez Ortega – pochodził ze słynnej rodziny torreadorów i zginął podczas corridy w wieku 25 lat), który głosi: „Kto nie widział corridy w Puerto, ten nie wie, czym tak naprawdę jest dzień tego wydarzenia”.

Wejście na arenę
Wejście na arenę
Cytat Joselito
Cytat Joselito
Przedsionek areny
Przedsionek areny

Przybyłam tu trochę w złym czasie, bo corridy odbywają się mniej więcej w okresie kwiecień-sierpień. Każdy występ trwa od 2 do nawet 5 godzin. Na bilety trzeba bardzo uważnie polować, ponieważ mimo wielu przeciwników, wydarzenie jest bardzo popularne i ciężko załapać się na wejściówki.

Panorama na pole walki
Panorama na pole walki

Oprócz areny w miasteczku jest też Muzeum Walk Byków, gdzie możemy zapoznać się dokładniej z historią tej części hiszpańskiej kultury.

Jedyne zdjęcie przedstawiające Joselito podczas jego ostatniej walki
Jedyne zdjęcie przedstawiające Joselito podczas jego ostatniej walki
Portrety torreadorów i byków
Portrety torreadorów i byków

Skoro jesteśmy w tematach kulturowych, warto dodać, że w El Puerto urodził się znany hiszpański poeta Rafael Alberti. Był częścią pokolenia 27., czyli grupy poetyckiej, która czciła Luisa de Góngorę. Co więcej, Alberti obronił swój doktorat na moim pięknym Universidad de Cádiz. W mieście można odwiedzić muzeum poświęcone poecie, ale nie zdążyłam tego zrobić, ponieważ było czynne do godziny 14.00 (siesta ważna sprawa).

Na zwieńczenie tego pięknego dnia pozwoliłam sobie zjeść sorbet z  mango i wróciłam pociągiem do Kadyksu.

Tak sobie myślę, że ta miejscowość może być bardzo dobrym pomysłem na wakacje. Nie ma tam aż tylu turystów, a plaże są bardzo rozległe 😀 Jak już przetestuję ten pomysł, na pewno dam znać i zaktualizuję ten wpis o kolejne zdjęcia 😀

Most na rzece Guadalete
Most na rzece Guadalete

Widok na miasteczko zza rzeki
Widok na miasteczko zza rzeki
Monasterio de Victoria złapane po drodze na pociąg
Monasterio de Victoria złapane w drodze na pociąg