10 rzeczy, których nie wiecie o Hiszpanii

10 rzeczy, których nie wiecie o Hiszpanii

Czas leci jak szalony, w uliczkach zainstalowano nawet świąteczne światełka, a w sklepach roi się od kalendarzy adwentowych. Jest koniec października, pogoda wciąż utrzymuje się na poziomie powyżej 20 stopni. Były jedynie dwa bardziej pochmurne dni, podczas których padał deszcz.

Kadyks - La Caleta

Kadyks - balneario

Kadyks - molo

Na szczęście wszystko wróciło już do swojej ciepłej normy, toteż uskuteczniam spacery na plażę Santa María del Mar rano i na zachody słońca przy La Caleta wieczorem. Teraz to stało się moją codzienną rutyną, uwierzcie mi, lepszej nie mogłam sobie wymarzyć!

Widok na stare miasto Kadyksu

Santa Maria del Mar

Minął już miesiąc od mojego przyjazdu, dlatego postanowiłam zebrać trochę informacji odnośnie do tego, co może tu zaciekawić albo zadziwić przyjezdnych. Wymienię moje obserwacje w punktach, ponieważ jakoś nie pasuje mi wsadzanie wszystkiego do jednego, przysłowiowego, worka.

1. Nie ma życia w Hiszpanii bez WhatssUp’a. Ta aplikacja ogarnęła już cały kraj. To najważniejsza forma kontaktu z innymi. Co więcej, Hiszpanie mają nawet na kontakt przez tą aplikację specjalny czasownik „wasapear”. Niedoświadczona, szukałam mojej grupy ze studiów i informacji na Facebook’u, który jest już passé, wszystko dzieje się właśnie na Whatssup’ie. Na dodatek większość osób, zamiast pisać, nagrywa się. Na początku było to dla mnie dziwne i nie umiałam się przyzwyczaić. Próbując jednak pisać z Hiszpanami, odpadały mi palce po wystukiwaniu na klawiaturze odpowiedzi na wysyłane przez nich eseje, stąd te wiadomości głosowe, to wcale nie taki zły pomysł jak się wydawał.

Oficjalna informacja o zatwierdzeniu nowych czasowników przez RAE
Oficjalna informacja o zatwierdzeniu nowych czasowników przez RAE

2. Można żyć w Hiszpanii bez czajnika i odkurzacza. Co do tego pierwszego, to odkryłam to już kilka lat temu, gdy pracowałam tu jako opiekunka. Byłam bardzo zaskoczona, gdy kazali mi podgrzewać wodę w mikrofali, dlatego teraz wożę ze sobą własny czajnik, podróże kształcą :p Generalnie picie herbaty wydaje się im sensowne tylko wtedy, gdy ktoś źle się czuje. Jeśli chodzi o odkurzacze, to chyba wychodzą z założenia, że powszechne tu w mieszkaniach kafelki prościej i taniej jest pozamiatać miotłą, niż fatygować się po dodatkowe urządzenia.

3. W mieszkaniach nie ma ogrzewania. Czas mija, a południe Hiszpanii wciąż tkwi w przekonaniu, że nie jest im ono potrzebne . Przecież mają wysokie temperatury. Szkoda tylko, że ciepło kiedyś się kończy, a temperatura spada do mniej więcej 10 stopni. Wtedy bywa, że na dworze jest cieplej niż wewnątrz budynku. Fortunę zbić można na sprzedaży elektrycznych grzejników…

4. Jeżeli potrzebujesz coś załatwić w urzędzie, to lepiej uzbroić się w jeszcze więcej cierpliwości niż w Polsce. Przeważnie w urzędach, dziekanacie, sekretariacie są olbrzymie kolejki. Czasem po godzince czy dwóch oczekiwania mogą oznajmić, że ich czas pracy właśnie się skończył i już nikogo nie będą obsługiwać. Ponadto nikt nic nie wie. Raczej nie przywiązuje się tu dużej uwagi do staranności i dawania z siebie wszystkiego w pracy, prędzej odsyłają od jednego okienka do drugiego i czasem załatwienie prostej sprawy może trwać sporo czasu.

5. W sklepach także przejawia się prawdziwa filozofia slow life. Czasem można zauważyć, że otwierają tzw. szybkie kasy dla klientów z mniejszymi zakupami, ale tak naprawdę nie spełnia to swojej roli. Kasjerki lubią sobie pogadać z klientami i cenią sobie spokojne tempo pracy.

filas-supermercado

6. Po północy w Hiszpanii, to nie tytuł dla nowej produkcji filmowej, lecz czas, w którym przez ulice Kadyksu przejeżdża śmieriarka. U mnie akurat po 1.00, ale to wystarcza, by wybić mnie z mojego snu. O ile przyzwyczaiłam się już do zupełnego braku ciszy nocnej, hałasów na ulicy, wracających z imprez ludzi i ich głośnych rozmów, to z tym mam problem. Jest też druga strona medalu, mogę bez przeszkód suszyć głowę o północy i nikt nie będzie miał mi tego za złe 😀

Moja piękna ulica wieczorową porą
Moja piękna ulica wieczorową porą

7. Miasto budzi się dopiero koło godziny 10.00. Szczególnie w piątki i w weekendy, wcześniej na ulicach nie ma zbyt wielu osób albo są nimi turyści. No ale jak tu wstawać wcześniej, kiedy słońce wschodzi w okresie jesienno-zimowym dopiero przed 9.00.

8. Siesta. O tym już wspominałam, w Kadyksie i w większości miast na południu Hiszpanii po godzinie 14.00 wszystko się zamyka i otwiera ponownie dopiero koło 17.00, a restauracje nawet później, w okolicach 20.00.

cmdbldswcaaxkle

9. W restauracjach nigdy nie jest się obsługiwanym przez jednego i tego samego kelnera, tylko przez wszystkich na raz. To powoduje spore zamieszanie, czasem nie otrzymuje się całości zamówienia, bo ktoś nie wiedział komu coś podać albo co ktoś zamówił… Miałam już kilka sytuacji, w których mimo otrzymania mniejszej ilości tapas niż zamawiałam, na rachunku dziwnym trafem znajdowały się wszystkie, o które prosiłam.

10. Przy wynajmowaniu pokoju warto zorientować się, czy posiada w ogóle okno, zdarza się, że wychodzi ono na przykład na korytarz albo patio i wówczas do pokoju nie wpada żadne światło dzienne. Lepiej też wynajmować pokoje/mieszkania na wyższych piętrach, ponieważ na parterze i pierwszym poziomie możemy nabawić się niechcianych sąsiadów, czyli karaluchów albo jakiegoś innego robactwa. Na trzecim mogą ewentualnie przybyć mrówki, ale nie są takie złe :p

Na razie odnotowałam tyle ciekawostek, ale pewnie z biegiem czasu będzie ich więcej. Nie każda z nich jest powodem do narzekania, bo mimo wszystko bardzo lubię ten kraj za tutejszy klimat, bezstresową atmosferę i pogodę ducha mieszkańców. Chciałam tylko napisać o tym, co mnie zaskoczyło i co nie wydaje mi się do końca logiczne w tutejszych obyczajach. Czy macie więcej takich porad albo sytuacji które zaobserwowaliście za granicą?

  • Oj tego czajnika też by mi brakowało. Dziwnie to zabrzmi, ale odkurzacza również 😉

    • Ja sobie nie wyobrażam picia tylko soków z lodówki, szczególnie teraz gdy temperatura jednak trochę spada, a nie ma ogrzewania w mieszkaniu… Na szczęście podczas pobytów wakacyjnych nie jest to aż takie dotkliwe, a ta przerwa od latania z odkurzaczem dobrze robi 😀

  • Czajników brak również w Grecji, a brak ogrzewania to problem [przynajmniej dla mnie!] w całej Europie południowej, brrrr…… Slow life w sklepach i urzędach brzmi tak bardzo hipstersko 🙂 ale pewnie wcale nie jest taki cudowny!

    • Czyli to chyba cecha wspólna Południowców 🙂
      Na początku bywa denerwujący, ale tak z biegiem czasu, to już sama jestem tu tak zrelaksowana, że przestało mi się z czymkolwiek spieszyć 😀

      • Ja na szczęście na wakacjach nie doświadczam ani braku ogrzewania ani negatywnych stron slow life 🙂

  • Miałam w mieszkaniu czajnik i dobrze, bo za bardzo lubię herbatę żeby z niej zrezygnować. A jak dobrze rozgrzewa w zimne noce 😉 (patrz -> brak ogrzewania)

    • O matko, właśnie teraz się borykam z tymi zimowymi problemami w Andaluzji i odpisuję owinięta w trzy warstwy haha 😀 zdecydowanie, czajnik jest rzeczą niezbędną!