Spacerownik

Spacerownik

img_9871

Zaczęły się zajęcia, więc przez ostatnie dni raczej włóczę się po moim mieście, nie jeżdżę nigdzie dalej. Stąd wpadł mi do głowy pomysł na kolejny wpis, a mianowicie zrobienie małego spaceru po Kadyksie. Nie obejdziemy wszystkiego, ale chciałam pokazać coś więcej, niż tylko popularne atrakcje. Można się tutaj dostać wjeżdżając na półwysep od strony San Fernando pociągiem albo autem przez potężny 3 km most nazywany La Pepa (ku czci podpisanej tutaj pierwszej konstytucji hiszpańskiej).

img_9549
My jednak, jak na studentów przystało, zaczniemy wszystko od stacji kolejowej 😀

Casco antiguo, czyli stare miasto rozpoczyna się położoną nieopodal dworca bramą Puertas de la Tierra, która w dawnych czasach stanowiła strzeżony wjazd do ówczesnego Gadiru (tak nazywany był Kadyks).

img_0004

Jej powstanie datuje się na wiek XVI, lecz aktualny wygląd uzyskała dopiero w XVIII wieku. Ta bardzo ważna budowla dzisiaj oddziela dwie różne od siebie części miasta, starą: intramuros i bardziej nowoczesną, przepełnioną blokami z widokiem na ocean, tzw. extramuros. Przed bramą wyrastają dwie pokaźne figury zwieńczone postaciami San Servando y San Germána, czyli patronami miasta, którzy pilnuja wjazdu i witają przyjezdnych.
Przechadzając się wąskimi uliczkami, obserwujemy życie codzienne mieszkańców. Trzeba trzymać się jak najbliżej budynków, ponieważ samochody i skutery czasem nie zważają na ograniczenia i jeżdżą tu dość szybko, a miejsca jest bardzo mało. Dom od domu dzieli zaledwie miniaturowy chodnik i wąska ścieżka jednokierunkowa dla pojazdów.

img_9482

Do oceanu z jednej i drugiej strony jest zaledwie kilkaset metrów. Jeśli zdecydujemy iść bardziej na prawo, dojdziemy do portu miejskiego, gdzie jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach, zawsze czeka na nas wielki statek wycieczkowy, który akurat ma tutaj przystanek i oczekuje na zwiedzających Kadyks pasażerów.

img_9964
Z portu możemy udać się w drugą stronę, w kierunku placu San Juan de Dios z fontannami i wyróżniającym się na końcu potężnym, białym budynkiem ratusza i przystającym do niego kościołem San Juan de Dios. Kompleks idealnie odzwierciedla artystyczny styl miasta z czasów jego dawnej świetności.

img_9323 img_9325

Plac jest zawsze przepełniony ludźmi i bawiącymi się tutaj dziećmi, wokół rozciąga się pas restauracji i barów, w których chętnie przysiadają turyści obserwując jak powoli toczy się życie. Tu zawsze ktoś akurat chce pochwalić się swoim talentem tańcząc, śpiewając i zabawiając tłum.

img_9970

Na dobry początek możemy wypić świeży sok pomarańczowy lub kawę, by nabrać sił do dalszej wędrówki, która prowadzi nas w kierunku la Catedral Nueva. Tutaj także gwarno i wesoło, spacerują właściciele ze swoimi czworonogami, uśmiech nikomu nie schodzi z twarzy.

img_9333

img_9615

Po drodze warto zwracać uwagę na lokalne zakłady i sklepiki wbudowane w tutejsze kamienice.

img_9337 img_9339 img_9567

Idąc ulicą Compañia dotrzemy do kolejnego istotnego punktu, Plaza de las Flores. To wybrukowany białymi kafelkami placyk pełen kwiaciarni ukrytych w małych budkach. Miejscowi mówią, że to najbardziej barwne miejsce, jakie możemy napotkać w Kadyksie. Gdyby ktoś zgłodniał, można tutaj zjeść owoce morza w barach zwanych freidor albo skosztować churrosów z kremową czekoladą, to właśnie tutaj podają te najsmaczniejsze, na jakie można trafić 🙂

img_9341

Na jego końcu stoi dostojny gmach z czerwonej cegły, to budynek poczty. Podobno ożywa w czasie trwającego tutaj słynnego karnawału, ponieważ używa się go jako sceny do przeróżych występów mieszkańców, a zaraz przed gromadzi się zawsze potężna widownia spragniona rozrywek.

img_9936

Skręcając wcześniej w prawo, dotrzemy do popularnego baru tapas Columela, gdzie w czasie lunchu zawsze ustawia się kolejka do wejścia. Zagłębiając się w ulicę o tej samej nazwie, czeka na nas handlowe serce miasta, przepełnione sklepami popularnych marek wtrąconych w parter starych kamieniczek.

img_9954 img_9955 img_9958

Gdybyśmy wybrali jednak skręt w drugą stronę od kwiatowego skweru, trafimy na Mercado Central, targ miejski, gdzie możemy kupić świeże owoce morza, warzywa i tapas. Mają tam pyszne kalmary, ale zawsze bardzo szybko się kończą. Sprzedawcy nawołują do zakupów i eksponują swoje towary najlepiej jak mogą, by tylko przyciągnąć klientów barwami świeżych owoców i warzyw oraz świeżo złowionymi rybami.

img_9445
Idąc dalej labiryntem tutejszych uliczek docieramy do Barrio de la Viña, dzielnicy, która niegdyś słynęła z winiarni. Teraz mieści się tutaj dużo lokalnych restauracji, które ożywają po godzinie 20. Dodatkowo można w tym rejonie posłuchać bardzo wyraźnego śpiewu kanarków, które Hiszpanie umieszczają na swoich minibalkonikach.

img_8967
Z tego miejsca idealnie jest przejść do plaży La Caleta, o której już tu pisałam. Wieczorami można podziwiać piękne widoki, które maluje słońce uciekające za nadmorski horyzont. Natura każdego dnia przedstawia tutaj prawdziwy spektakl kolorów na niebie i za każdym kolejnym razem jest on coraz bardziej zachwycający.

img_8975

Jeśli nie mamy jeszcze dość, możemy przejść nadmorskim deptakiem do położonego niedaleko parku Genovés, największego parku w Kadyksie, w którym odnajdziemy wiele barwnych kwiatów i pięknych, egzotycznych roślin.

img_9628

Są tutaj też mini fontanny, a tuż za płotem znajduje się bezkresny ocean, z którego powiewa w naszym kierunku wyjątkowo przyjemny o tej porze roku wiatr, dający ukojenie przy tych wysokich temperaturach.

img_20170921_130550

Kilka kroków od parku Genovés znajduje się kolejny skwer, Plaza de San Antonio. Cały plac otoczony jest pięknymi domami kupców amerykańskich z dawnych czasów. Z jednej strony znajduje się kościół pod wezwaniem św. Antoniego z dwiema wieżami, które nabierają uroku przez wieczorne podświetlenie. Mieszkańcy siedzą sobie na ławeczkach i gawędzą, bardzo szybko można stąd dojść też na Plaza de España skąd odjeżdżają autobusy w różne części miasta, jeden przystanek dalej i będziemy z powrotem przy porcie i stacji kolejowej. W tym centralnym punkcie miasta kończy się nasze dzisiejsze spotkanie 🙂