Na dobry początek

Na dobry początek

Od zawsze jeździłam z mamą po bliższych i dalszych miejscach na mapie. Zaczęło się od wyjazdów w góry, które średnio lubiłam i tych fajniejszych, nad polskie morze, najczęściej do Rewala i wycieczek pod ruiny kościółka w Trzęsaczu. W późniejszych latach zwiedziłyśmy razem trochę Wielkiej Brytanii, Słowacji, Niemiec i Francji. Mama była dla mnie zawsze inspiracją w tej kwestii. Lubiła jeździć, a gdy byłam mała, chętnie opowiadała mi o swoich wyprawach na rejsy, do pracy na winobraniach, czy po prostu o innych zagranicznych przygodach. Jestem jej bardzo wdzięczna za to, że obudziła we mnie pasję i nigdy nie hamowała jej rozwoju, tylko wspierała mnie w podejmowanych decyzjach. Dla wielu podróż to niesamowite przeżycie, poprzedza je mnóstwo przygotowań, zmartwień, a ja tak nigdy nie miałam, myślę, że dzieje się tak też dzięki jej podejściu. Oczywiście czuję ten przyjemny przedwyjazdowy dreszcz emocji i ogarniającą mnie radość, ale nie ma to nic wspólnego ze stresem. Dla mnie to coś, co budzi we mnie nowe życie, powoduje, że rosnę w siłę i wyrastają mi skrzydła. Może już nawet nie chodzić o sam fakt wyjazdu, ale bycia gdzie indziej, bycia z innymi ludźmi, poznawania świata. Uważam, że nigdzie nie można aż tak poszerzyć swoich horyzontów i aż tyle się nauczyć, co na wyjeździe. Uczę się żyć w zgodzie z samą sobą, pracuję nad sobą, ponieważ mam na to czas, który w pełni mogę poświęcić sobie i swojemu rozwojowi. Poznaję siebie, swój charakter, do czego jestem zdolna, co jestem w stanie wytrzymać. Z tych właśnie powodów uważam, że wolność jest ważna, a przynajmniej ja bardzo ją sobie cenię. Każdy z nas potrzebuje wyjechać choćby na kilka dni zupełnie sam, pobyć, przemyśleć i wrócić do swojego życia diametralnie odmieniony, nawet jeśli nie minęło sporo czasu. Cieszę się z powodu mojego przyszłego wyjazdu, bo będzie to na pewno bardzo inspirująca przygoda, którą zapamiętam na długie lata. Chciałabym jak najwięcej zwiedzić, spróbować mnóstwa lokalnych potraw, rozmawiać z ludźmi z całego globu, zgubić się w ogromie wielkich miast i drobnych uliczek, pływać w oceanie, przechadzać się pod daktylowymi palmami, doceniać cień, który drzewa dają w dzień i świeże powietrze, którym dane mi będzie oddychać. Chciałabym przeżyć te nadchodzące miesiące tak, by czuć je w sobie i by wspomnienia pozostały ze mną już na zawsze. Na pewno wrócę do nich kiedyś, bujając się w moim wielkim bujanym fotelu z albumem w ręku.
Tego życzę Wam i sobie, inspirujących podróży, nietuzinkowych ludzi i mnóstwo smacznego jedzenia, a przy okazji zapraszam do przeżywania ze mną wszystkiego, co wkrótce będzie miało miejsce 🙂

lololo